Translate

2013/11/29

projekt365: magiczna mikstura na zimę czyli punsch

Zbliża się początek Adwentu, tydzień temu ruszył jarmark na graceńskiej starówce a w biurze u mojego męża jak co roku odbyła się przedświąteczna impreza charytatywna której nieodłącznym elementem jest "Karin Punsch".

Punsch to nic innego niż nasz swojski poncz: mieszanina soku owocowego, alkoholu (wody w wersji dla dzieci), herbaty, cukru i przypraw korzennych. Jak sama nazwa napitku mówi składników powinno być pięć bowiem nazwa punch to nic innego niż zangilszczone "panch" oznaczające cyfrę "5" w hindi.
Napój ten najlepszej opinii nie ma, w swej klasycznej formie jest zdradliwy, pod smakiem soczku kryje się dość duża ilość alkoholu a działanie odurzające odczuwalne jest szczególnie gdy pijemy podgrzany ponch w mroźny grudniowy wieczór na mieście. Jeden kubek i świat staje się baaardzo kolorowy i humor poprawia się nam od razu a miłe ciepło rozchodzi się po całym ciele. Kubeczek ponczu to nieodłączny element Adventmarkt czyli jarmarku adwentowego.
 

Przygotowanie ponczu przypomina bardziej warzenie czarodziejskiego eliksiru niż imprezowego mózgotrzepa: w garnku coś się pieni, pływają patyki, nasiona i cały czas trzeba płyn mieszać. No i opary potrafią nieźle odurzyć ;) Przednia zabawa!


Karin Punsch (przepis od kolegi)

12 pomarańczy
8 cytryn (daliśmy 5, bo dolewamy dość kwaśne wino)
1 kg cukru brązowego
1/2 litra wody
3 goździki
2 laseczki cynamonowej kory
2 opakowania gluehfix-u
3 nasionka kardamonu
2 łyżki stołowe esencji waniliowej
opcjonalnie 1/2 litra wina półwytrawnego czerwonego

1/2 litra rumu (u nas Stroh, lokalny austriacki produkt z Karyntii)

Z owoców wycisnąć sok. Przelać do dużego garnka, dodać wodę, cukier, przyprawy* i esencję waniliową. Zamieszać, zagotować, zmniejszyć ogień na minimalny. Gotować dalej przez 2 godziny mieszająć aby cukier się nie przypalił. Po 2 godzinach dodać pół litra wina, dobrze wymieszać i gotować następną godzinę do uzyskania dość gęstego syropu. Lekko przestudzić, przelać przez sito do drugiego garnka, wlać rum, wymieszać. Przelać do sterylnej butelki.

* przyprawy można umieścić w lnianym woreczku lub torebce do parzenia herbaty. Nie będzie trzeba później przecedzać ponczu przez sito aby pozbyć się przypraw, wystarczy wyjąć torebkę cedzakiem.


2013/11/26

projekt365: popłynęliśmy w strugach deszczu ...

Codzienne sprawy absorbują nas coraz bardziej, blog wydaje się mało ważny. Powoli zbliża się koniec roku, Adwent, imprezowy zawrót głowy i mały nawał okołokuchennej roboty. Najpierw ciacho na podwójne urodziny, potem imprezy firmowo-przedszkolne następnie akcja "W" i "1500 100 900" uszek oraz pierogów. Przygotowania czas więc zacząć dużo wcześniej, jak zawsze mając nadzieję, że to pomoże i nie skończy się jak co roku padem na pięknie zastawiony stół z siankiem pod obrusem.
Na 4 lub 5 tygodni przed Wigilią robię nadzienie na ciasteczka Mince Pies. Nowy litrowy słoik z bakaliową brejką ląduje na szafie, stary, zeszłoroczny czeka na swoją wielką chwilę kiedy nadzieję nim tegoroczne ciasteczka. Pół litra "zapasu" dojżewa sobie zaś w lodówce, na wszelki wypadek gdyby "staruszka" zabrakło  podczas nadziewania ciastek.


Bazuje na przepisie Nigelli Lawson na Quincemeat z "How to be a Domestic Goddess" i Cranberry-studded mincemeat z "Nigella Christmas".

Przygotowuje:
50ml porto Ruby (czerwone, słodkie porto)
50g brązowego cukru trzcinowego
2 jabłka
100g rodzynek
100g koryntek
50g suszonych żurawin
sok z jednej pomarańczy
1 łyżkę stołową esencji waniliowej
1 łyżeczkę mielonego cynamonu
1 łyżeczkę mielonych goździków
25ml brandy / winiaku

Jabłka myję, obieram, pozbawiam gniazd nasiennych i zcieram na tarce o grubych oczkach.
W rondlu o grubym dnie stojącym na małym "ogniu" łączę porto z cukrem, mieszam aż do rozpuszczenia się cukru.
Wrzucam do rondla tarte jabłka.
Dodaje przyprawy korzenne, rodzynki, koryntki i suszone żurawiny oraz sok z jednej pomarańczy.
Duszę mieszaninę około 40 minut aż stanie się gęsta a bakalie wypiją większość płynu.
Zdejmuję z kuchenki rondel, przestudzam delikatnie, wlewam brandy, ekstrakt waniliowy, mieszam dobrze i nakładam do wyparzonych sloików.

Mieszanka spokojnie wytrzymuje przechowywanie przez rok w temperaturze pokojowej.

2013/11/06

projekt365: Dzień Dobbbrrrrrrrrrrrrrr... (312ty)

Listopad się nam pokazał ze swej lepszej strony (zimno ale nie pada).
Mgła nad cmentarzem biała jak prześcieradło ducha.

2013/11/05

projekt365: bohater tygodnia (dzień 306 - 311ty)

Ostatecznie złagodniał trochę, stracił rogi i kły i pada za oknem jakby mniej...